Zmień na:
Newsy

Coraz więcej kierowców dokumentuje grzechy motocyklistów. Czy mamy się czego bać?

0%

wideorejestratory - problem dla motocyklistów

Liczba rejestratorów jazdy rośnie w Polsce lawinowo. Boom na te urządzenia można porównać dziś wybuchem zainteresowania CB-radiem 15 lat temu. Skąd taka popularność?

Z jednej strony natura tego zjawiska jest czysto rozrywkowa – chcemy nagrywać wpadki kierowców i pokazywać je innym (pozdrowienia dla Stop Chama). Z drugiej strony traktujemy te nagrania jako obronę przed wieloma drogowymi cwaniakami, którzy, w razie kolizji, starają się zwalić winę na nas.

Dostępność samochodowych kamerek jest dziś na tyle duża, że pozwolić sobie na takie urządzenie może niemal każdy. Cena wideorejestratora ma swoje odzwierciedlenie głównie w jakości nagrania, ale do udokumentowania wykroczenia naprawdę nie potrzeba rozdzielczości 4K.

Z drugiej strony wydaje się, że wielu kierowców wciąż nie zdaje sobie sprawy, jak wiele takich urządzeń czai się za szybami samochodów.

Kamerka może uratować skórę

Często pewni swego sprawcy wykroczeń, licząc na łatwe załatwienie sprawy, być może też wyłudzenie odszkodowania z OC sprawcy, proszą, by wzywać policję na miejsce zdarzenia. Dopiero po przybyciu patrolu okazuje się, że jeden z kierowców (a nierzadko jeszcze świadkowie) mają na pokładzie wideorejestratory. Sytuacja zatem szybko się wyjaśnia, a cwaniak musi ponieść konsekwencje swojej głupoty.

Rosnąca liczba samochodowych kamerek może być sporym problemem dla motocyklistów, przyzwyczajonych do swobodnego stylu jazdy.

W 2021 r. na policyjne skrzynki "Stop agresji drogowej" trafiło 24,8 tys. filmów, czyli około połowę więcej niż rok wcześniej. Coraz więcej takich filmów dokumentuje wykroczenia popełniane przez motocyklistów.

Czy nagranie z kamerki może być dowodem wykroczenia?

Jak pokazuje praktyka, spora część nagrań otrzymywanych przez policję ma swój mandatowy finał. Jeśli na nagraniu widoczna jest tablica rejestracyjna, policja ma skuteczne narzędzia, by zmusić właściciela do ujawnienia sprawcy wykroczenia, którym, jak dobrze wiemy, najczęściej jest on sam. Wbrew obiegowym opiniom policja wcale nie lekceważy nagrań, które otrzymuje. Wręcz przeciwnie – w wielu wypadkach procedura ujawnienia wykroczenia jest tutaj znacznie łatwiejsza niż wówczas, gdy funkcjonariusze patrolują drogi. Wystarczy przyporządkować wykroczenia, ustalić ich sprawcę i uruchomić procedurę mandatową.

Weźmy na przykład olszyńską drogówkę – mandaty otrzymało 80% z 600 nagranych kierowców, których wyczyny trafiły na tamtejszą skrzynkę „Stop agresji drogowej”.

Choć kamerki samochodowe nie zarejestrują prędkości, z jaką porusza się nagrany kierowca, mogą ze stuprocentową dokładnością ustalić wymuszanie pierwszeństwa, wyprzedzanie i omijanie przed przejściem dla pieszych, czy na przykład jazdę na jednym kole. Zanim zatem podkusi cię, by złamać przepisy, zastanów się czy warto, skoro jadący za tobą starszy pan w skodzie może nagrywać to, co robisz.

Wstecz Zawodnicy pit bike po pierwsze punkty w sezonie przyjadą do Torunia Przejdź dalej Otwarcie nowego sklepu Liberty MotoStore
To Top