Testy

HJC FG-15 oczami Jacka Buszki po kilkudziesięciu tysiącach km

Od regału do regału, od półki do półki, na których rzędem stały kaski - tak wyglądały moje zakupy. Przymierzyłem wiele kasków, różnych marek, odmiennych modeli i nagle się zatrzymałem…

Przymierzyłem, zdjąłem z głowy i zacząłem oglądać uważniej to, co właśnie trzymałem w rękach. Tak rozpoczęła się moja znajomość z kaskiem HJC FG 15.

Ale to nie wizjer, nie zawiasy i mocowania, nie wnętrze, ani też nie malowanie zatrzymały mnie przy tym kasku. Elementem decydującym okazała się wygoda - założyłem ten kask na głowę i poczułem się w nim bardzo komfortowo.

HJC 1

Każdy ma inny kształt czaszki, choć mogłoby się wydawać, iż różnice nie są tak znaczące. Najłatwiej to zrozumieć, przymierzając kilka różnych modeli, jeden po drugim, a tego można dokonać tylko w dobrym sklepie z akcesoriami motocyklowymi. Oczywiście w dzisiejszych czasach można wszystko obejrzeć siedząc wygodnie w domu przed monitorem komputera, ja jednak wolałem "pokręcić" kaskiem w różne strony, bezpośrednio na głowie.

HJC 2

Malowanie oczywiście jest ważne, ale ostatecznie nie jest jedynym czynnikiem decydującym o zakupie. W tym przypadku możliwe jest założenie Pin Locka - to akurat ważny argument, gdyż nawet najpiękniejszy kask bez tego elementu to przedmiot niegodny pożądania. Praca zawiasów, skoki zatrzasków, blokada, wszystko pracuje bez zarzutów. Wnętrze wykończone bardzo przyjemnymi materiałami. To wszystko, co mogłem powiedzieć w momencie zakupu na temat kasku, który wpadł mi w ręce w sumie dość przypadkowo.

HJC 3

Po uregulowaniu należności mogłem z nim robić co chciałem. Czyli rozpoczęła się ciężka praca tej "skorupy".

Jeździłem w nim na przemian korzystając jeszcze ze starego kasku. I to raczej na niedalekie wypady. Musi się dopasować, on do głowy i głowa do niego. Bardzo szybko stał się podstawowym kaskiem i stary poszedł w odstawkę. Dokupiłem ciemny wizjer na jazdę w słoneczne dni. Zmiana wizjera nie zajmuje więcej czasu niż zapięcie koszuli na guziki.

HJC 5

No i nadszedł wielki egzamin: wyjazd wakacyjny. W pierwszy dzień wyprawy planujemy z kolegą dojechać możliwie najdalej. Po ponad tysiąckilometrowej trasie, mimo zmęczenia, zapominam, że miałem go na głowie podczas całodniowej trasy. W poprzednim kasku po takiej trasie, jeszcze długo bym "jechał dalej" po zdjęciu kasku z głowy.

HJC 6

Oznacza to, że kask HJC jest bardzo dobrze wentylowany i w miarę swoich możliwości jest cichym kaskiem, bez zbędnego gwizdu w szczelinach. Wizjer z zamontowanym Pin Lockiem perfekcyjnie spisuje się w wilgotne poranki. Oczywiście podczas długich podróży zmieniają się "okoliczności przyrody", a aura bywa bardzo kapryśna. Deszcz, wręcz ulewa jakiej nie chciałbym ponownie przeżyć. Kask ochronił mnie przed „wielką wodą”, dobrze chronił głowę, nieliczne zawilgocenia, zagubione krople deszczu w miejscach, w których poddają się wszystkie kaski - w okolicach karku, na styku kasku i kołnierza kurtki.

HJC 8

Biorąc pod uwagę fakt, że kask motocyklowy to nie część stroju płetwonurka jest to zrozumiałe i do przyjęcia. Zwłaszcza, że wieczorem w ciepłym hotelowym pokoju możliwy był szybki demontaż wewnętrznych części. Ponowny montaż wysuszonych elementów również nie sprawiał żadnych problemów.

HJC 9

Jest to kask, który od samego początku dobrze dopasowuje się do głowy motocyklisty. W moim wypadku sprawdził się zarówno w upałach jak i w ulewach, optymalny podczas jazdy w normalnych warunkach pogodowych. Nawet po przejechaniu w kasku kilku tysięcy kilometrów wszystkie części pracują bez zarzutu. Myślę tutaj głównie o zawiasach, zatrzaskach i wywietrznikach.

Szczególna pochwała należy się wizjerom, zarówno temu w wersji podstawowej jak i ciemnemu, na słoneczne dni, które wraz z eksploatacją nie tracą nic ze swoich właściwości i bardzo dobrej jakości. Pin Locki wymieniałem na nowe w trakcie bardzo intensywnego użytkowania i to tylko dlatego, że jestem przeczulony na punkcie jakości obrazu i jego ostrości: ostrość musi być "ostra"!

IMG 0865

Nie chciałbym wystawiać ocen temu kaskowi, gdyż najpierw musiałbym się zastanowić nad zdefiniowaniem skali, której musiałbym użyć. Zrezygnuję też z porównań, gdyż często porównuje się "jabłko do gruszki", a to przecież inne owoce. A jednak ten kask zasłużył na to, aby czas emerytury spędzić na półce z pamiątkami w moim motocyklowym garażu. Nie wszystkie moje wcześniejsze kaski zasłużyły na takie traktowanie.

Tak, kask HJC FG 15 udał się już na zasłużony odpoczynek. Przejechałem w nim kilkadziesiąt tysięcy kilometrów i nigdy nie żałowałem swojego wyboru, a nie ukrywam, że zadowolenie z jego użytkowania miało również wpływ na moje wybory przy zakupie nowych kasków.

Pozdrawiam
Jacek Buszka Set

ZOBACZ TAKŻE