Porady

Jak wytrzymać do sezonu motocyklowego? Motocykliści radzą

Jak wytrzymać do wiosny? To chyba najważniejsze i najczęściej zadawane przez motocyklistów pytanie poza sezonem. Zobaczcie, jak radzą sobie z tym polscy riderzy.

Przerwa pomiędzy sezonami motocyklowymi to okrutny czas dla osób zakochanych w jednośladowych maszynach. Znane są przypadki depresji, braku apetytu, ogólnej apatii i wieczornych napadów melancholii.

Metody radzenia sobie z problemem tęsknoty do jazdy bywają rozmaite. Niektórzy wprowadzają swego ukochanego rumaka do salonu i z jego siodła oglądają filmy motocyklowe (jeśli jesteś jednym z nich, zobacz nasze zestawienie najlepszych filmów motocyklowych. Inni spędzają długie godziny w garażu, wtulając głowy między przednie koła a chłodnice.

Są tacy, którzy utrzymują kontakt z zimującym motocyklem obdarowując go prezentami (jakimi - zobacz tutaj). W skrajnych przypadkach dochodzi do sytuacji, gdy pacjent nie wytrzymuje i nagle na ulicach miasta słyszymy GSX-Ra prowadzonego przez kierowcę z uśmiechem słodszym niż cysterna czekolady.

Jak poradzić sobie w takiej sytuacji? Przeprowadziliśmy dla Was ankietę. Żaden serwis w żadnych Internetach nigdy nie udzielił odpowiedzi na to pytanie. Ale biorąc pod uwagę, że nikt nie potrafi zadbać o motocyklistę tak jak Dobre Sklepy Motocyklowe - przedstawiamy Wam garść pomysłów na pokonanie pozasezonowej depresji.

Zaczerpnęliśmy je z szeregu wywiadów przeprowadzonych przez naszego najlepszego redaktora śledczego, który zdołał sięgnąć do doświadczeń jeźdźców znanych ze znajomości sposobów na pokonanie zimy.

Stefan z Nakła nad Notecią

Umierałem. Depresja zimowa zżerała mnie jak Orlen latem moją wypłatę. Ukochany Hornet stał w garażu, a obok niego lodówka, fotel, telewizor i mikrofalówka. Doszło do tego, że rozmawiałem z zaciskiem hamulcowym, dzieląc się planami zwiedzenia Chorwacji. Po setnej prezentacji Nissinowi topografii Splitu, nagle doznałem olśnienia.

Wiązało się to co prawda z naciśnięciem przycisku świateł drogowych, ale mój mózg został zapłodniony koncepcją sposobu poradzenia sobie z tęsknotą za słońcem i kaskiem. Pomyślałem, że skoro ciepło nie chce przyjść do mnie to ja wybiorę się do niego. Skorzystałem z wyszukiwarki tanich połączeń lotniczych i tego samego dnia miałem w ręku bilet do ojczyzny Ducati i MV Agusty. Po przybyciu do Palermo, w ciągu ułamka sekundy wynająłem skuter Vespy… Wierzcie mi, że gdybyście podczas oświadczyn usłyszeli od Marceliny Zawadzkiej „TAK”, to mielibyście dopiero mgliste pojęcie o moim szczęściu.

Martyna z Poznania

W motocyklach zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Miałam wtedy siedemnaście lat. Byłam na wagarach i zdarzyło się, że pewien motocyklista, który zagapił się na mnie na łuku drogi, zawadził o krawężnik i padł mi do nóg, nakryty swym Fazerem. Pomogłam mu się pozbierać, a że okazało iż maszyna nie ucierpiała, zaproponował mi przejażdżkę. Przyjęłam propozycję. Spodobało mi się do tego stopnia, że wkrótce sama kupiłam motocykl i zapisałam się na kurs.

Znam dobrze zimowy problem. Nie jest łatwo rozstać się na kilka miesięcy ze swym antydepresantem. Miewam jak każdy spontaniczne ataki wściekłości, często popłakuję bez wyraźnego powodu i oczywiście reaguję wielką radością na każdy promień Słońca. Jak sobie radzę? Wpadam często do zaprzyjaźnionych sklepów motocyklowych, zaglądam do pudełek, śledzę nowości sprzedażowe. Nie jest łatwo, ale wiosna już blisko!!!

Tadeusz z Mławy

Pochodzę z rodziny z wielkimi tradycjami motocyklowymi. To właśnie mój dziadek Jerzy był inżynierem, który wyliczył jaka moc będzie potrzebna do napędu wueski. Po odsiedzeniu wyroku do końca życia był aktywnym motocyklistą. Ojciec Marian - również inżynier, zaprojektował iskrownik do Junaka. Potem odziedziczył celę po dziadku. Ja pierwsze kroki na jednośladzie postawiłem mając trzy miesiące, gdy roztargniona mama wypuściła z rąk wózeczek ze mną, zwiedzając Gubałówkę. Pędzący wózek częściej poruszał się na dwóch niż czterech kołach, a ja pierwszy raz przekroczyłem 200 km/h.

Od tego czasu przejechałem na rozmaitych motocyklach ponad 300 tys. kilometrów. Problem zimowy? Nie istnieje. Jeżdżę cały rok. Montuję w swej Royal Star opony od crossówki, a pod ramoneskę podkładam gazety. Tak uczył mnie dziadziuś. Choć na gazety uważajcie. W niektórych ściąga na prawo. Można wbić do rowu.

 

Sami widzicie, że przy odrobinie pomysłowości, dużej dozie optymizmu, posiadając kilka gazet i nożyk do otwierania pudełek z kaskami motocyklowymi, możemy przetrwać trudny okres. Coraz częściej pojawiają się już zaproszenia na otwarcia sezonu motocyklowego. W serwisach motocyklowych zaczynają powoli myśleć o wynoszeniu z hal stolików do gry w szachy. Przeciążone ciężarówki zmierzają do Dobrych Sklepów Motocyklowych ze wspaniałymi kaskami i kombiakami. Miejcie kluczyki w pogotowiu!

Autor: Piotr Tanalski

ZOBACZ TAKŻE