Wiedza

Chińskie motocykle - śmiać się czy kupować?

Coraz większa liczba motocyklistów z ciekawością spogląda na motocykle z Chin. Czy warto rozważyć zakup takiego motocykla, czy lepiej trzymać się z dala? Wyjaśniam.

By zrozumieć, czym są i czym będą za dziesięć lat chińskie motocykle, należy spojrzeć na sprawę szerzej. Otóż my, Europejczycy, mamy wypaczone spojrzenie na świat. Wydaje nam się, że globalna dominacja, zapoczątkowana 500 lat temu odkryciem Kolumba, będzie trwała wiecznie. A świat się właśnie zmienia...

Oto na naszych oczach Chiny odzyskują pozycję Państwa Środka. Dysponują gigantycznym kapitałem, zaawansowanymi technologiami i najliczniejszą kadrą inżynierską na świecie. Jakie to ma znaczenie dla motocyklistów? Gigantyczne.

Diagnoza sytuacji producentów motocykli

Z czego bierze się pozycja rynkowa marek, takich jak BMW lub Ducati? Dlaczego Japończycy nie są już numerem jeden, jak to było jeszcze pod koniec XX wieku? Odpowiedź jest prosta. Kapitał. To dzięki pieniądzom i nakładom na rozwój technologii, japońskie motocykle pokonały w latach 70.  europejską konkurencję. Potem gospodarka Japonii straciła impet, a możliwości finansowe pojawiły się w Europie. Czy renesans marek, takich jak Triumph, czy MV Agusta wziął się z przypadku?

Dlaczego dziś Yamaha R1 jest ubogą krewną Ducati Panigale V4? Jeszcze dwadzieścia lat temu, w momencie powstania, wycierała konkurencją asfalt. A teraz?

To możliwości finansowe otwierają furtki inżynierom, a oni z kolei dokonują kolejnych przełomów technologicznych. Dlaczego pierwszy jeżdżący komputer, BMW S1000RR, wyprodukowali Niemcy?

chinskie motocykle2

Czy warto kupić chiński motocykl?

Teraz chyba już nikt nie ma wątpliwości, skąd przyjdzie cios dla cenionych dziś motocykli europejskich marek? Chińskie motocykle sprzed dziesięciu lat dzieli od współczesnych prawdziwa przepaść. Tak samo będzie pomiędzy znanymi obecnie a tymi, które znajdą się w katalogach sprzedaży w 2030 roku. Wtedy, na targach motoryzacyjnych, wokół Włochów i Niemców będzie pusto. Kolejki będą ustawiały się do stoisk chińskich, na których prezentowane będą motocykle wyprzedające konkurencję o kilka dobrych lat. Dokładnie tak, jak Honda CB 750 wyprzedzała współczesne sobie Triumphy, a BMW S1000RR konstrukcje japońskie z początku drugiej dekady XXI wieku.

Czy warto kupić chiński motocykl? Zapewne dziś jeszcze to pytanie u niektórych osób wywołuje uśmiech. Podobny wywoływały małe pokraczne japońskie cruisery, konkurujące w latach 80. w USA z Harleyem-Davidsonem. Czy dziś komuś jest do śmiechu na widok Yamahy Midnight Star?

Porozmawiamy za kilka lat...

Piotr Tanalski

 

ZOBACZ TAKŻE