Wiedza

Przebieg motocykla - na ile jest ważny przy zakupie używanej maszyny?

Przebieg motocykla jest dla większości nabywców kluczowym parametrem, decydującym o zakupie. Czy słusznie? Jakie są Wasze doświadczenia?

Przebieg motocykla to niezwykle ważny i istotny parametr dla kupujących używane moto. Czy słusznie należy przywiązywać do niego tak wielką uwagę? Zdecydowanie nie.

Specyfika polskiego rynku motoryzacyjnego sprawia, że po osiągnięciu przez pojazd pewnego wieku, przebieg zatrzymuje się w miejscu. Bez względu na to czy maszyna ma dziesięć lat czy dwadzieścia pięć - na liczniku widnieje 28000 km. Motocykl, który pokonał więcej niż 40 tys. km. jest uznawany za złom i niesprzedawalny. Tymczasem podstawowa zasada marketingu stanowi, że należy dać kupującemu to czego chce. Właśnie dlatego portale ogłoszeniowe pełne są ofert dwudziestoletnich maszyn po przebiegu nieznacznie przekraczającym 20 tys. km.

Dlaczego osoby, które poszukują piętnastoletniego motocykla zakładają, że maksymalny przebieg wymarzonego jednośladu to 25 tys. km? Przecież proste działanie dzielenia pozwala obliczyć, że maszyna musiałaby pokonywać niecałe 1700 km rocznie. To dwa wypady nad morze z centralnej Polski. Być może na rynku pojawiają się takie rodzynki, ale zdecydowana większość motocykli jest kupowana po to, by na nich jeździć. Średni roczny przebieg to około 3-4 tys. km, więc pięcioletnie moto powinno mieć na liczniku 15-20 tys. km. Piętnastoletnie - 45-60.

Oczywistą sprawą jest, że przebiegi są "korygowane" i mają tyle wspólnego z rzeczywistością, ile oczekiwania nabywców ze zdrowym rozsądkiem. Ale jeśli ktoś sprzedawał używany motocykl z rzeczywistym wskazaniem licznika - zna dokładnie opisywaną sytuację.

Czy przebieg motocykla świadczy o jego kondycji? Tylko pośrednio. Typowy, czterocylindrowy, rzędowy silnik motocyklowy, po przebiegu 50 tys. km może znajdować się w doskonałej kondycji lub nadawać do remontu. Korzystanie z pełnej mocy zaraz po uruchomieniu, opóźnianie zmian oleju, lekceważenie czynności serwisowych typu regulacji zaworów czy gaźników bądź przepustnic, przegrzanie silnika, kręcenie do maksymalnych obrotów bez obciążenia, potrafi zabić jednostkę napędową niezwykle szybko.

Niski przebieg - nawet jeśli rzeczywisty, nie uchroni właściciela przed kosztownym remontem. Rozgrzewanie silnika przed jazdą, stosowanie wysokiej klasy olejów, dokonywane na czas czynności serwisowe, korzystanie z renomowanych serwisów, ogólna dbałość o maszynę, zapewnią dobrą kondycję mechanizmu pod bakiem. Ocena stanu motocykla powinna wynikać z mniej lub bardziej fachowego rozpoznania faktycznego poziomu zużycia poszczególnych podzespołów, a nie z wartości wyświetlanej na liczniku.

Wprowadzane rozwiązania prawne, dotyczące odpowiedzialności karnej za ingerowanie we wskazania drogomierzy, zapewne spowodują, że średnie przebiegi oferowanych do sprzedaży motocykli znacząco wzrosną, przy cudownie niezmienionym przeciętnym stanie technicznym. Być może doczekamy czasów, gdy pierwszym pytaniem nabywcy nie będzie to o pokonany dystans ale o ostatnią wizytę w serwisie.

Jest jeszcze pewna ciekawostka. Dotyczy bokserów BMW i polskiego rynku jednośladów używanych. Motocykle z tymi silnikami mogą mieć 80-100 tys. km i nikomu to nie przeszkadza. Natomiast 60 tys. km w japońskim R4 o pojemności 1200 cm³ już jak najbardziej. Pozostaje się uśmiechnąć.

Autor: Piotr Tanalski

ZOBACZ TAKŻE