Relacje

Motocyklowa wyprawa w Himalaje z Rebelhornem

5 motocyklistów, 1500 kilometrów i ponad 5 tysięcy metrów nad poziomem morza. Krzysztof Rzadkowski i Piotr Czerwiński z ekipy Rebelhorn opowiadają o wyprawie do Indii i radzą, jak przygotować się do motocyklowych podróży.

Dobre Sklepy Motocyklowe: Na początek, opowiedzcie nam dokąd pojechaliście?

Krzysztof Rzadkowski: Tym razem wybraliśmy się do Indii, a konkretnie w Himalaje, w rejon Ladakh.

Skąd taki właśnie wybór celu podróży? Co zagnało Was tak daleko?

Piotr Czerwiński: Żądza przygody oczywiście! Indie to fascynujący kraj, który bardzo nas ciekawił. Była też oczywiście chęć sprawdzenia własnych umiejętności, możliwości maszyn i wyposażenia. Kochamy wyzwania, a w Himalajach musieliśmy mierzyć się z przeróżnymi warunkami pogodowymi, rozmaitymi rodzajami nawierzchni (lub jej brakiem:) i dziesiątkami trudnych do przewidzenia  sytuacji.

Krzysztof Rzadkowski: Mamy spore doświadczenie w górskich wyprawach, bo wcześniej byliśmy już m.in. w Andach, Pamirze czy na Kaukazie. Teraz przyszedł więc czas na największe wyzwanie - wyżej niż w Himalaje nie da się już przecież wjechać. Naszym celem było zdobycie najwyższych przejezdnych przełęczy na świecie, z metą w Khardung La (5359 m npm). Zaplanowana trasa liczyła w sumie ok. 1500 km.

Indie z Rebelhorn 4

Brzmi jak przygoda przez duże P! Opowiedzcie Czytelnikom, jak wygląda organizacja takiego wyjazdu. Jak trzeba się przygotować, o czym pomyśleć przed wyprawą?

Piotr: Planując wyprawę, należy przede wszystkim zdecydować, czy bierze się na nią własne motocykle, czy wynajmuje maszyny na miejscu. My, ze względu na ograniczenia czasowe (na całą wyprawę mieliśmy tylko 10 dni), zdecydowaliśmy się na tę drugą opcję. Wypożyczyliśmy kultowe maszyny Royal Enfield Bullet 500, takie same dla wszystkich uczestników wyprawy, dzięki czemu wszyscy mieliśmy maszyny o tych samych parametrach.

Krzysztof: Odpowiednie przygotowanie i zaplanowanie wyjazdu to podstawa. Warto rozdzielić zadania na poszczególnych uczestników wyprawy. Do Indii wybraliśmy się w pięć osób. Każdy z nas był odpowiedzialny za określoną część przygotowań. I tak, jeden z nas zadbał o kwestie związane ze zdrowiem. Zadaniem drugiego było załatwienie formalności wizowych i lotów. Trzeci zajął się wynajmem maszyn, czwarty opracowaniem trasy, a piąty - kierownik wyprawy - koordynacją działań i nadzorem nad postępem prac.

Wyprawa do Indii z Rebelhorn

Powiedźcie, co zabrać na taką wyprawę?

Piotr: Przede wszystkim, tylko niezbędne rzeczy. Staramy się nie zabierać zbyt wiele, żeby bagaż nie przytłaczał maszyn i nas podczas jazdy. Ważne więc, by wybierać rzeczy uniwersalne, nadające się na każde warunki. Podstawą są też pojemne i wytrzymałe, a jednocześnie lekkie i łatwe w montażu sakwy, które pomieszczą i ochronią przed warunkami pogodowymi nasz dobytek. My wybraliśmy zestawy SW Motech i mogę potwierdzić, że sprawdziły się znakomicie.

Indie z Rebelhorn 3

Naszych Czytelników na pewno zaciekawią konkrety: jakie produkty sprawdzają się podczas wypraw, na jakie funkcje należy zwracać uwagę wybierając wyposażenie? Wasze uwagi będą na pewno bardzo przydatne, w końcu ta podróż była testem nie tylko dla Was, ale i dla odzieży i akcesoriów, które ze sobą zabraliście, prawda?

Krzysztof: Tak, zgadza się. Jednym z naszych celów podczas wyprawy było przetestowanie produktów, w których jeździliśmy. Zabraliśmy ze sobą na wyprawę prototypy nowych kurtek, spodni i butów Rebelhorn. Przed uruchomieniem produkcji, chcieliśmy sprawdzić je "w warunkach bojowych", upewnić się, że wszystkie elementy są dopracowane i wszystkie zastosowane rozwiązania się sprawdzają. Robimy tak z każdą kolekcją, starając się "objeżdżać" ją w każdych możliwych warunkach.

Indie z Rebelhorn 7

Piotr: Wybierając wyposażenie na dłuższą podróż warto postawić na produkty jak najbardziej wszechstronne, które sprawdzą się w każdych warunkach, a więc wyposażone w porządne przeciwdeszczowe membrany, wypinane podpinki ocieplające oraz rozbudowany system wentylacji. Ta ostatnia cecha jest, moim zdaniem szczególnie ważna, gdyż pozwala szybko i wygodnie regulować temperaturę nawet podczas jazdy, bez dokładania lub zdejmowania warstw. Na wyprawę wybraliśmy więc komplety Cubby III, Twir oraz Hiker II - nasze turystyczne bestsellery, wyposażone w szereg przydatnych w trasie rozwiązań jak np. odpinany kołnierz, zamki które łatwo zapiąć lub odpiąć nawet w rękawicach, wodoodporne kieszenie itp. 

Indie z Rebelhorn 2

Krzysztof: W dłuższej trasie znaczenia nabierają elementy, na które początkowo można nie zwrócić uwagi. Zaczynamy podwójnie doceniać takie, z pozoru drugorzędne elementy jak miękki rzep, wszyty tak, by nie czepiał się wyściółki kasku, dodatkowe wstawki elastyczne (o jak bardzo się one przydały, gdy trzeba było kucać wymieniając dętkę!), wykonane z miękkiej pianki ochraniacze, dłuższe i odporne na pył zamki czy dodatkowe wloty wentylacyjne. Wybierając wyposażenie, warto zwracać uwagę na te "drobiazgi" - chcemy przecież, by nic nie zakłócało naszej podróż marzeń.

Indie z Rebelhorn

Wiemy już, jakie produkty wybrać. Zdradźcie nam jeszcze na koniec, na czym polega ich testowanie? Poddajecie ciuchy jakimś ekstremalnym sprawdzianom? Jak takie testowanie przekłada się na finalny projekt?

Piotr: Na kilkudniowej wyprawie nie trzeba specjalnie się starać, żeby dać ciuchom popalić! Indyjskie drogi i pogoda zrobiły całą robotę za nas!

Krzysztof: A tak na poważnie, każdy wyjazd, każda wyprawa i godzina spędzona na motocyklu przynoszą nowe doświadczenia, w których sprawdzamy funkcjonowanie naszych produktów. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie wyłapać wszystkie szczegóły, rzeczy z pozoru wydające się drobiazgami, które jednak po setkach przejechanych kilometrów nabierają dużego znaczenia i przekładają się na całość odbioru produktu. Przykładem może być historia z zamkami.

Myśląc o wygodzie rozpinania ich w rękawicy, początkowo znacznie je powiększyliśmy. Wysoko w górach okazało się jednak, że przez to stały się zbyt przewiewne. Musieliśmy więc po powrocie dostosować je jeszcze raz - by znaleźć optymalną relację wielkości i funkcjonalności. Nie inaczej było z kieszeniami. Wkładając do nich telefony, zorientowaliśmy się, że stały się zwyczajnie zbyt małe i musieliśmy je dostosować do wielkości nowych modeli smartfonów.

Efektem testów, niejako dzieckiem wyprawy, jest też zupełnie nowy projekt, który powstał na bazie analizy oczekiwań i potrzeb. Będzie to nowy turystyczny komplet, łączący szereg najnowszych technologii i rozwiązań poprawiających ergonomię. Szczegóły wkrótce, ale na razie jeszcze, cicho sza, bo czekamy na wprowadzenie ostatnich szlifów. Już teraz mogę jednak obiecać, że będzie to prawdziwa petarda!

Zobacz krótkie filmowe podsumowanie wyprawy:

ZOBACZ TAKŻE