Aktualności

Koronawirus a motocykle - słowo na niedzielę

Pandemia koronawirusa ogromną rzeszę ludzi napełniła pesymizmem. Historia uczy jednak, że niebawem wszystko wróci do normy. Jak zawsze w przeszłości.

Strach. Dzięki niemu istniejemy. Jest oczywiste, że gdyby nie on - ludzkość nie przetrwałaby swych narodzin. To dzięki niemu nasi prymitywni przodkowie polowali na mamuty z ukrycia, z bezpiecznej odległości, budując pułapki - nie narażając życia. Dzięki niemu nie spożywali podejrzanie pięknych jagód, które mogły okazać się trującymi. To nasz pierwotny klucz do istnienia.

Dziś ten sam instynkt nakazuje nam chronić się przed nieznanym, niewidocznym wrogiem w naszych współczesnych jaskiniach. Ów pierwotny strach powoduje, że ograniczamy kontakty, by zmniejszyć szanse naszego przeciwnika i przejąć nad nim kontrolę. Cała historia ludzkości dowodzi, że mamy niezwyciężony gen przetrwania i potrafimy utrzymywać się na powierzchni oceanów niebezpieczeństw.

Każdy z nas ma w pamięci moment, gdy pierwszy raz zasiadał za kierownicą jednośladowej maszyny. Zawsze towarzyszył temu lęk przed grzmiącym potworem, nawet jeśli była to tylko motorynka. Ten strach wzmacniał koncentracje i wyostrzał zmysły, ułatwiając okiełznanie nieznanego. Po zakończeniu pierwszego w życiu lotu nikt już o nieprzyjemnym niepokoju nie myślał. Pozostawały piękne wspomnienia, a atawistyczny lęk stawał się ulotnym złym snem.

Piszę te słowa, byście mieli świadomość, że koniec świata to jeszcze nie teraz. Niebawem godni najwyższych słów uznania lekarze, pielęgniarki, ratownicy, policjanci, strażacy i ogromne rzesze innych wspaniałych ludzi uporają się z dotykającym nas dziś problemem. Wtedy w blasku wiosennego słońca, odbijającego się w wizjerach kasków wspólnie będziemy nakręcali na koła naszych ukochanych maszyn nowe kilometry. Dzisiejsze obawy będą tylko złym snem, pozostawianym bez żalu za plecami. Wtedy każdy znów będzie kozakiem. Zresztą największymi ci, którzy czytają powyższy tekst pod pierzyną.

Dlatego zejdźcie do swych ukochanych maszyn, pogłaszczcie je po bakach, poklepcie w tylne lampy. Zajrzyjcie głęboko w halogenowe oczy, czy aby nie zagościł tam strach. Motocykle nie zarażają. Trzymajcie się. Do zobaczenia w trasie niebawem.

Autor: Piotr Tanalski

ZOBACZ TAKŻE